Marmurkowe Gabeczki Do Makijazu - Najlepsza Alternatywa Dla Beauty Blendera ?

7/16/2018

Marmurkowe Gabeczki Do Makijazu - Najlepsza Alternatywa Dla Beauty Blendera ?



Gąbeczka do makijażu, czyli mój nieodłączny gadżet do wykonywania makijażu. Przygoda z nimi zaczęła się dość dawno temu (około 3-4 lata wstecz). Natrafiłam na nią przypadkiem przy zakupach w jednej z pobliskich drogerii. Pierwsze podejście do niej okazało się dużym zaskoczeniem. Aplikacja kosmetyków takich jak korektor pod oczy, podkład oraz innych produktów na mokro była zdecydowanie przyjemniejsza niż w przypadku pędzli. Od tego czasu w mojej kosmetyczce pojawiło się wiele gąbeczek, które przetestowałam. Byłoy to gąbeczki w różnych przedziałach cenowych. Niestety wiele razy potwierdziła się teoria, że cena ma bardzo duże znaczenie w przypadku jakości wykonania. Tańsze gąbeczki do makijażu były zazwyczaj zbyt twarde mimo iż zostały uprzednio namoczone. Najlepszym wyborem i miano mojego faworyta zyskał popularny beauty belnder. Mimo iż jest naprawdę godną polecenia gąbeczka to ma jedną wadę, a jest nią jak z pewnością domyślacie jego bardzo nieprzystępna cena. Zazwyczaj waha się ona w granicach 50-60 zł. Przy regularnym wymienianiu ich ta kwota staje się bardzo duża .Oczywiście  możemy poszukać się tańszego zamiennika , ale wtedy nie mamy pewności co do jego oryginalności. Niedawno udało mi się znaleźć odpowiednik beauty blendera, którym jest gąbeczka marmurowa do makijażu. Możemy ją znaleźć w sklepie - KosmetykizAmerki



Marmurkowy Motyw Dalej Na Topie ?


Oczywiście, że tak. Jest to w ostatnim czasie jeden z najpopularniejszych motywów. Możemy z nim spotkać się prawie wszędzie. Marmurkowe kubki, podkładki, trzonki pędzli, tła do zdjęć, a nawet miałam styczność z dywanem w takim marmurowym stylu. Można rzec, że zawładnął blogosferą oraz rynkiem na dobre. Nie zapowiada się, aby to uległo zmianie. Osobiście muszę przyznać, że również należę do tego licznego grona osób. Mogliście się o tym przekonać niejednokrotnie oglądając moje kompozycje na zdjęciach typu flat lay. Blenderki otrzymamy w różnych odcieniach marmurkowych. Do wyboru mamy aż 6 różnych wersji kolorystycznych - Czarno-Biała, Beżowo- Biała, Jasnoszaro-Biała, Brzoskwiniowo-Biała, Ciemnoszaro - Biała oraz Bordowo-Kremowa. Posiadam jedynie trzy odcienie blenderków, ale w planach mam zakup też innych, szczególnie brzoskwiniowego. 


Precyzyjny kształt gąbeczek  ?

Gąbeczki posiadają klasyczny kształt jajeczka, który sprawdza się doskonale. Precyzyjna, ostra końcówka umożliwia na dotarcie w trudno dostępne miejsca. Po namoczeniu zwiększają swoją objętość dzięki czemu zapewnia nam aplikację podkładu oraz innym płynnych produktów bez smug oraz plam. Nie wsiąka w siebie tyle produktu jak to jest w przypadku innych gąbeczek. Z pewnością żaden produkt nam się nie zmarnuje. Podkład zostaje na na naszej twarzy,a nie we wnętrzu gąbeczki. Kolejna zaletą marmurkowych blenderów jest ich miękkość. Co prawda do aż tak bardzo miękkich nie należą, jednak są zdecydowanie bardziej przyjemne w pracy niż z gąbeczką z Wibo. Struktura gąbeczki należy jak najbardziej do udanych. Jest dość porowata, ale nie na tyle aby wchłaniała zbyt dużą ilość produktu. Jej porowatość nie ulega zwiększeniu tuż po namoczeniu. Pewnie i przyjemnie trzyma się w nią ręce. 


Aplikacja Podkładu Bez Smug Oraz Plam ?

Jak wspominałam Wam we wstępie wpisu najczęściej aplikuję takie produkty jak podkład oraz korektor gąbeczkami do makijażu. Gąbeczkę marmurkową uprzednio przed użyciem należy zmoczyć pod bieżącą wodą. Jej objętość zwiększa się po tym dwukrotnie. Po odciśnięciu wody zachowuje ona swój kształt. Nie odkształca się. Co jest bardzo ciekawe to fakt, że staje się bardziej miękka. Poprawia to przede wszystkim przyjemność pracy z nią. Nie mam wrażenia, że w tym momencie wklepuję podkład piłką. Nakładanie podkładu nią nie jest niczym problematycznym. Dociera do takich miejsc jak skrzydełka nosa. Radzi sobie z tym lepiej niż klasyczny pędzel typu flat top. Podkład równomiernie pokrywa skórę i scala się z twarzą - jest to bardzo zauważalne w przypadku rozszerzonych porów. Nie pozostawia żadnych smug oraz plam. Nie ma także efektu ciastka, który wygląda bardzo nieestetycznie. Wykończenie prezentuje się bardzo naturalnie oraz estetycznie. Żałuję, że nie ma tych gąbeczek w mniejszych wersjach, ponieważ mimo iż wklepywanie korektora jest przyjemnie to lepiej by to się wykonywało mniejszą gąbeczką. Mam nadzieje, że kiedyś powstanie taka mini gąbeczka marmurkowa. 


Jak To Jest Z Ich Trwałością ?

Trwałości gąbeczek niestety nie jestem jeszcze w stanie określić, ponieważ za krótki czas je posiadam, aby się wypowiedzieć. Moim zdaniem co do tego aspektu bardzo duże znaczenie ma odpowiednia dbanie o nie. Po każdym ich użyciu powinniśmy je dokładnie umyć. Nie jestem osobą, która poleca do tego szare mydło, gdyż moim zdaniem nie jest ono przeznaczone do tego. Najbardziej do tego polecam użycie olejku z Isanny. Z pewnością wiele z Was go zna. Aby gąbeczka była bardziej miękka polecam także dodać do olejku kilka kropli oleju kokosowego. Dodatkowo będą przepięknie pachnieć kokosem. Pamiętajmy aby gąbeczki delikatnie ugniatać, a nie trzeć. Unikniecie dzięki temu ich popękania oraz uszkodzenia. Po jakim czasie należy wymienić gąbeczki ? Przy regularnej pracy z nimi w celu aspektów higienicznych należy to robić po około 3 miesiącach. 



Jak W Prosty I Szybki Sposób Wyczyścić Gąbeczki ?

Wystarczy, że do naszej umywalki, lub zwykłej miski napuścimy wody. Najlepiej, aby to była ciepła woda. Wtedy będzie się nam czyściło gąbeczki przyjemniej. Gdy woda zostanie napuszczona wrzucamy do niej blenderki. Nasączamy je wodą tak, aby ich objętość zwiększyła się. Do wody dodajemy olejek pod prysznic od Isanny oraz dwie krople oleju kokosowego. Wszystkie gąbeczki zgniatamy do tego momentu, aż będą zupełnie czyste. Na koniec wyjmujemy je i płuczemy tak, aby woda była czysta. Wtedy będziemy mieć pewność, ze są dokładnie umyte. Następnie wysuszymy je na ręczniku papierowym. Pamiętajcie, aby nie chować ich po umyciu do toaletki, ponieważ muszą w pierwszej kolejności dokładnie wyschnąć. 

Koszt Olejku Issana - 6,99 Rossmann
Koszt Oleju Kokosowego - około 10 zł 


Czy Polecam Marmurkowe Gąbeczki ? 

Zdecydowanie jestem na tak ! Wielokrotnie będę sięgać po te gąbeczki nie tylko ze względu na ich jakość, ale także na cenę. Cena jest przystępna, ponieważ gąbeczkę możemy kupić już za 10 zł ! W porównaniu do BeautyBlendera, który kosztuje, aż około 60 zł różnica jest bardzo duża. W przypadku regularnego wymienia ich nasz portfel przy tym wcale nie ucierpi. Marmurkowe gąbeczki są bardzo mięciutkie, precyzyjne oraz przyjemnie się z nimi pracuje. Jeśli poszukujecie tańszych blenderów to z pewnością jest to propozycja dla Was. Po poznaniu tych gąbeczek na pewno zbyt szybko nie powrócę do aplikacji podkładu pędzlem. Gąbeczką wykonuję to szybciej oraz precyzyjniej. Jestem bardzo ciekawa jak będzie z jej trwałością. 


A czym Wy aplikujecie podkład ? 


Warto przeczytać :




Nowa Czekoladka Z Zupelnie Nowym Wnetrzem I Heart Revolution Nudes Chocolate Palette - Inspirowana ABH Soft Glam ? + Makijaz

7/08/2018

Nowa Czekoladka Z Zupelnie Nowym Wnetrzem I Heart Revolution Nudes Chocolate Palette - Inspirowana ABH Soft Glam ? + Makijaz



W poprzednim miesiącu przedstawiałam Wam nową paletę od marki Makeup Revolution z serii popularnych czekoladek. Nie do końca przypadła mi ona do gustu. Zabrakło mi w niej czegoś co zrobi na mnie większe wrażenie niż poprzednie paletki z tej serii . Wydawało mi się, że czekoladki wraz z nową serią wprowadzaną przez markę po prostu robią się nużące i nudne. Marka zapowiedziała na swoim fanpage nową czekoladkę, która ma niebawem pojawić się na Polskim rynku. Po dłuższym obejrzeniu jej dokładnie na zdjęciach, stwierdziłam, że tym razem może być to coś totalnie nowego. Wadą moim zdaniem w tych zaletach był brak nazw poszczególnych cieni. Może wydawać to się jedynie szczegółem, ale jednak wykonując dla Was swatche miałam z tym problem. Co prawda była do niej dołączona znajdująca się we wnętrzu palety przezroczysta etykieta z nazwami cieni, ale łatwo było ją po prostu zgubić. Tym razem marka wyszła do nas z czymś zupełnie nowym. 



Nowa Nazwa Marki ? Nowa Seria ?


Nie mogłam się doczekać aż paleta wejdzie do naszych sklepów w Polsce, dlatego postanowiłam ją zamówić ze sklepu zagranicznego marki Makeup Revolution.  Na samym początku muszę Wam wspomnieć, ze przemiana zaszła także w nazwie marki. Marka nosiła wcześniej nazwę I Heart Makeup i została zmieniona na I Heart Revolutution. Z nową nazwą marki pojawiają się także inne zmiany w asortymencie palet. Przedstawiam Wam zupełnie nową Nudes Chocolate Palette. 


I Heart Revolution Nudes Chocolate Palette - Nagość ?

Wygląd zewnętrzny palety pozostaje nie zmieniony i jest bardzo typowy dla serii czekoladek. Podłużna kasetka zachowana w motywie topniejącej tabliczki czekolady w odcieniu Nude. Nazwa palety jest dość kontrowersyjna, gdyż Nudes oznacza nagość. Nie jest to czekoladowa nagość, nagie czekolady tylko nagość. Po raz kolejny jak było w przypadku 24K Gold motyw nazwy czekolady został porzucony.  Bardzo uroczym szczegółem jest także kolejna zmiana, która została wprowadzona w tej palecie porównując ją do jej poprzedniczek. Poprzednie wersje miały etykiety matowe bez żadnych zdobień, a paleta Nudes została wzbogacona o dodatki w formie holograficznych napisów z tyłu opakowania. Standardowo wygląd zewnętrzny kasetki prezentuje się bardzo estetycznie oraz uroczo. . Nowy wygląd zyskało wnętrze palety. Przemiana jak najbardziej jest udana.


Całkiem Nowe Wnętrze Czekoladki !

Zazwyczaj we wnętrzu każdej czekoladki znajdowało się 14 cieni do powiek w tym 12 cieni o mniejszym rozmiarze czyli 1,22 g oraz 2 większe 2,44g . Tymi większymi były najczęściej cienie bazowe w odcieniach beżu oraz bieli. Tym razem została nam przedstawiona czekoladka, która kryje w sobie aż 18 cieni o mniejszym rozmiarze 1,22 g. Tą zmianą zyskujemy szerszy wachlarz możliwości wykonania makijaży. Ciekawym faktem jest także brak dołączonego pędzla, który pojawiał się bardzo często w czekoladkach. Muszę przyznać, że był on bezużyteczny i zajmował niepotrzebnie miejsce w tej palecie. Z doświadczenia wiem, że dziewczyny najczęściej gubią lub wyrzucają te pędzle, gdyż nie nadają się one do pracowania z paletami. Dzięki tej zmianie paleta została wzbogacona o dodatkową ilość odcieni. Standardowo mamy także duże, poręczne lusterko znajdujące się na pokrywie kasetki. Nie mogło go zabraknąć, gdyż dzięki temu można zabrać ją ze sobą w podróż. Niby jest to taki mały szczegół, ale jednak ułatwia nam wykonanie makijażu. Cienie także zyskały nazwy, które zostały umieszczone tuż pod poszczególnymi odcieniami. Jest to zdecydowanie dla mnie bardzo wielkie ułatwienie pod względem swatche' ów. Będę mogła bez problemów podawać Wam nazwy cieni. Moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie i mam nadzieję, ze pojawi się także w kolejnych edycjach czekoladek. 


Nudes Inspirowana Soft Glam ?

Tak jak wcześniej wspominałam w palecie znalazło się 18 cieni o różnych odcieniach. Są tutaj zarówno ciepłe jak chłodniejsze odcienie. Kolorystyka jest jak najbardziej moja. Znajdziemy tutaj przepiękne metaliczne odcienie o dość kremowej konsystencji oraz odcienie matowe miekkiej. Bardzo dużą zaletą tej palety jest bardzo duży wybór brązów oraz beżów. A nutkę szaleństwa nadaje tu intensywny metaliczny fiolet, matowa bardzo dobrze napigmentowana czerwień oraz ciepła brzoskwinia. Różnorodność odcieni naprawdę jest imponująca. Po dłuższym przyjrzeniu się całości zauważyłam delikatną inspirację marki Makeup Revolution paletą od ABH Soft Glam. Zupełnie ta inspiracja tutaj mi nie przeszkadza. Chociaż zapewne innym będzie się rzucać w oczy. 






A Co Ze Składem - Też Zaszły W Nim Jakieś Zmiany ?


INCI POPRZEDNIE WERSJE CZEKOLADEK ( ROSE GOLD)

INCI/ Mica, Talc, Magnesium Stearate, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Palmitate, Kaolin, Polybutene, Dimethicone, Propylparaben, Methylparaben, Parfum, May Contain (+/-) CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77510, CI 77007, CI 15850, CI 16035



INCI NOWA PALETKA CHOCOLATE NUDES 

INCI/ Mica, Talc, Magnesium Stearate, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Palmitate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Polybutene, Silica, Polyethylene, Dimethicone, Tin Oxide, Calcium Sodium Borosilicate, Methylparaben, Fragrance, (+/-) CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 15850, CI 16035


Gama Kolorystyczna Nudes 


BARE IT ALL - ciemna czerwień, matowa 
IN THE NUDE - jasny beż, metaliczny
AU NATUREL - bardzo głeboki fiolet z metalicznym wykończeniem,
STRIPPED DOWN - średnie rdzawe złoto z metalicznym wykończeniem, 
SECRET - chłodny, bradzo jasny brąz, matowy
UNDRESSED - ciepły, średni brąz, matowy
FRENCH GIRLS - brąz wpadający w pomarańcz o ciepłym tonie, matowy
BRITHDAY SUIT - chłodny róż wpadający w koral, matowy
BODACIOUS - chłodny, brąz, matowy
IN THE SHEETS - bardzo ciemny brąz, matowy
FLUSTERED - biel, dość transparentna, matowa
SKIMPY - jasny beż, matowy
POLLOW TALK - złoto, metaliczne
LOVESTRUCK - jasne rdzawe złoto , metaliczne
AFTER DARK - chłodna brzoskwinia, matowy
CANDLELIT - jasne różowe złoto, metaliczne
IN THE BUFF - rdzawe złoto, metaliczny
BRANZEN - ciemny, chłodny brąz, matowy


Wyżej na zdjęciu możecie zobaczyć swatche odcieni palety Nudes. Wcześniej wykonywałam je także na żywo  w mojej relacji na instagramie. Już wtedy podczas niej zachwycałam się bardzo pigmentacją. Pigmentacja jest zdecydowanie o niebo lepsza niż w poprzednich edycjach czekoladek. Chociaż mogłabym się przyczepić delikatnie co do intensywności beżów, ale pod tym względem ciężko mi jest dogodzić. Moja powieka wręcz chłonie beże oraz biele niestety. Niektóre cienie są bardziej napigmentowane, a niektóre mniej i wymagają większej rozbudowy. Praca z tą paletą jest naprawdę bardzo przyjemna. Blendowanie matów nie sprawia mi większej trudności. Jako bazę pod makijaż zazwyczaj nanoszę je na przypudrowany wcześniej korektor np. Catrice popularny wśród blogosfery. Oczywiście aby nadać im większej pigmentacji możemy sięgnąć po klasyczną bazę od Nyx, ale nie widzę takiej potrzeby. Jeśli chodzi o cienie metaliczne aplikacja ich jest również bardzo przyjemna. Nie osypują się i bezproblemowo przylepiają się do powieki. Można to wykonywać zarówno palcem jak i pędzlem syntetycznym u mnie jest to Hakuro H70. Poniżej możecie również zobaczyć jak wyszło mi wykonanie cut crease tą paletą. Myślę, ze całkowicie dobrze zdała egzamin w nim. 



Najlepsza paleta z całej serii czekoladek ?


Tak jak w przypadku pozostałych edycji czekoladek tak i tutaj makijaż przetrwał cały dzień. Pigment się nie wytrącił, ani się nie osypał z powieki. Intensywność makijażu była wciągu dalszym taka sama. Ogólnie rzecz biorąc chyba poprzednie palety odejdą w kąt a ta paleta będzie najczęściej wykorzystywana przy tworzeniu makijaży. A wachlarz tworzenia różnego rodzaju makijaży jest naprawdę duży. Mogą to być makijaże na co dzień oraz na większe wyjścia. Zdecydowanie mogę stwierdzić, ze jest to jedna z lepszych palet dotąd wypuszczonych przez markę Makeup Revolution. Gdzie można kupić tą paletę ? Niestety nie jest jeszcze dostępna na naszym runku. Doszły do mnie informacje z instagrama marki, że paleta będzie mieć niedługo swoja premierę w Superpharmie, dlatego polecam śledzić stronę, aby dowiedzieć się kiedy to nastąpi. Ja swoją Nudes zamówiłam na zagranicznym sklepie MUR i zapłaciłam za nią 68 zł z wysyłką do Polski, ale myślę że ta cena będzie bardziej w naszych sklepach przystępna.  EDIT ! Paleta jest już dostępna w drogerii Cocolllita za 39,99 ! KLIK


Wibo Unicorn Tears Tanszy Zamiennik Unicorn Essence Farsali ? Czy Oby Na pewno ?

7/07/2018

Wibo Unicorn Tears Tanszy Zamiennik Unicorn Essence Farsali ? Czy Oby Na pewno ?



Wiosną marka Wibo zapowiedziała premierę swoich nowości. Od pewnego czasu staram się nie powracać do tej marki, ponieważ nie do końca mi ona odpowiada. Tym razem, gdy zobaczyłam ten post z zapowiedzią wiedziałam, że muszę wypróbować te nowości. Zainteresował mnie jeden produkt, który od razu przykuł moją uwagę swoim wyglądem. Szata graficzna do złudzenia przypominała mi serum od Farsali. Wiadome jest już nie od teraz, że takie szczegóły bardzo przyciągają klienta do zakupu, a tym bardziej mnie. Premiera miała miejsce podczas promocji w drogerii Rossmann, dlatego możliwość jego zakupu była o wiele, wiele bardzo utrudniona. Mi niestety podczas promocji nie udało się go zakupić. Nawet, gdy dobiegły one końca znikały w zastraszającym tempie z sklepowych półek Rossmanna. Musiałam z zakupem niestety zaczekać. W tym czasie instagram był wręcz bombardowany informacji zachwalającymi serum. Bardzo wiele osób, wręcz określało je jako godny produkt, który może zająć miejsce obok Farsali. Jestem z natury osobą, która nie we wszystkie opinie do końca wierzy, dlatego niedawno rozpoczęłam ponowne poszukiwania nowości od WIBO. Los tym razem był dla mnie łaskawszy niż w poprzednich przypadkach i ku mojemu zdziwieniu zabrałam z półki sklepowej ostatnią buteleczkę Unicorn Teras . Testy rozpoczęłam od razu tuż po powrocie do domu i trwały one dość długo dopóki nie dowiedziałam się wszystkiego o nim. Ale czy jest to godny zamiennik farsali ? Przekonajcie się w dalszej części wpisu. 


Unicorn Teras  Szata Graficzna Inspirowana Farsali ?


Zaczniemy tradycyjnie od wyglądu oraz opakowania naszego serum. Unicorn Tears zostało zapakowane w kartonik z przepiękna szatą graficzną w motywie różu z dodatkami złotych zdobień. Po raz pierwszy mam taką sytuację gdzie szkoda było mi wyrzucić ten kartonik, bo wygląda bardzo uroczo. W kartoniku skrywa się smukła, szklana buteleczka o pojemności 30 g. Wygląd buteleczki jest również urokliwy jak kartonika. Została ona zaprojektowana w motywie różu ze zmatowionym szkłem. Dodatkowo zdobią ją złote dodatki, z których zostały wykonane napisy znajdujące się na niej. Co prawda problematyczne są te napisy przy wykonywaniu zdjęć, ale w ostateczności prezentują się bogato na nich. Jak wcześniej wspominałam wygląd jest łudząco podobny do farsali z tym, że buteleczka farsali jest w odcieniu fioletu. Bardzo urzekł mnie wygląd tego primera, dlatego od razu spełnił funkcję dekoracyjną na mojej komodzie. Myslę także, że będziecie często widywać je na moim zdjęciach, gdyż uwielbiam dodawać do nich takie dodatki. Primer został wyposażony w aplikator w formie szklanej pipety i okazał się w przypadku tej konsystencji najbardziej odpowiednim pomysłem. Pipeta dozuje odpowiednia ilość produktu, bez obawy o jego zmarnowanie poprzez wylanie się. Dodatkowo nabierany produkt prezentuje się w niej świetnie dzięki swojemu kolorowi. Moim zdaniem zalicza się on do higienicznych produktów, gdyż mamy możliwość wydobycia produktu bezpośrednio na naszą twarz lub inne okolice. Sam wygląd oraz sposób aplikacji oceniam na plus. 



Czy inspiracja droższym produktem to dobry pomysł ?

Początkowo czułam się bardzo zawiedziona faktem, że produkt był inspirowany innym droższym. Nie popieram zupełnie takiej praktyki przez firmy. Moim zdaniem marka Wibo powinna być bardziej kreatywna i stworzyć swój własny unikalny produkt, który również zachwyciłby swoich klientów, a ona sama by zyskała więcej w ich opiniach. Z drugiej strony jest to teraz bardzo popularna forma przyciągania klienta stosowana przez inne marki. Dość często się z nią spotykamy. Nie oszukujmy się, bo my jako klienci czujemy się bardziej zachęceni jeśli mamy na wyciągnięcie ręki określany produkt jako tańszy zamiennik droższego na którego bardzo często nie każdego jest stać. Osobiście muszę przyznać, że nie zwróciłabym na niego uwagi gdyby nie fakt, że jest bardzo podobny do Farsali. Wolę wydać mniej a mieć podobnie działający produkt. Nie ma potrzeby tutaj naskakiwać na markę, gdyż trzeba się nad tym faktem zastanowić. Na pewno wiele osób potwierdzi moją tezę. A, że podróbki są denerwujące to już inna sprawa. Podróbki były wcześniej i będą. 




Jak To Jest Z Tym Składem ? 

INCI/Aqua,Glycerin,Propanediol,HydroxyethylAcrylate,Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Lycium Barbarum Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Mica, Xanthan Gum, Polysorbate 60, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbitan Isostearate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Parfum, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Citric Acid, CI 77891, Ci 16035, CI 42090


AQUA - woda, 
GLYCERIN - gliceryna, działa nawilżająco
PROPANEDIOL - glikol roślinny, zwiększa przenikanie składników aktywnych,
HYDROXYENTHYL ARCYLATE (...) - zagęstnik, stabilizator
LYCIUM BARBARUM FRUIT EXTRACT - Olej z jagód goi, 
VACCINIUM MACROCARPON FRUIT EXTRACT - wyciąg z żurawiny, 
MICA - Mika, rozjaśnia
XANTHAN GUM - Guma ksantanowa, stabilizator
POLYSORBATE 60 - stabilizator, zagęstnik
SODIUM BENZOATE - konserwant,
POTASSIUM SORBATE - konserwant,
SORBITAN ISOSTEARATE - emulgator, 
LEUCONOSTOC - konserwant, 
PARFUM - zapach, 
BENZYL ALCOHOL - regulator lepkości,
SORBIC ACID - konserwant, 
CITRIC ACID - regulator pH,
CI 77891 - filtr UV, 
CI 16035 - barwnik chemiczny, 
CI 42090 - barwnik, 

Skład Unicorn Tears był dla mnie naprawdę dużym zaskoczeniem. Jako, że jest produktem marki Wibo to spodziewałam się kiepskiego składu. Dość wysoko znalazła się w INCI gliceryna, która jest znana z właściwości nawilżających. Co prawda nie do końca wiemy czy jest to gliceryna pochodzenia naturalnego czy syntetycznego. Mimo to jestem zwolenniczką gliceryny w składach, ponieważ w dopuszczalnych stężeniach nie robi mi ona krzywdy. Chociaż na pewno znajdą się osoby, które są w jakiś sposób na nią uczulone. W składzie znajdziemy także 3 składniki aktywne, którymi sa wyciąg z żurawiny, olej z jagód goi oraz acai. Tuż nad nimi znalazł się glikol roślinny, który zwiększa przenikanie tych składników aktywnych do naszej skóry. Sa tutaj także konserwanty, regulatory oraz barwniki. Ogólnie rzecz biorąc nie mam do czego się przyczepić.  Chociaż żałuję, że nie jesteśmy poinformowani o stężeniu poszczególnych składników. Pamiętajmy, że tutaj względem składu powinniśmy podchodzić do tego indywidualnie. Każda cera inaczej reaguje na dany składnik. Ja oceniam skład na bardzo dobry. 



Czy spełnia moje oczekiwania ?

Zapoznając się po raz pierwszy z zapewnieniami producenta, że jest to produkt chroniący skórę przed wolnymi rodnikami, miałam świadomość, że jest to zbyt wygórowane zapewnienie. Nawet sam farsali nie jest w stanie nam tego zapewnić, a co mówić o takim tańszym zamienniku. Myślę, ze jest to kolejny chwyt marki jeśli chodzi o klienta. Primer ma dość wodnistą konsystencję. Nawet rzekłabym, że aż za bardzo. Bardzo często mam problem z jego aplikacją. Trzeba zachować ostrożność przy tym, aby się nie ubrudzić dodatkowo. Robię to zazwyczaj palcami lub pędzlem. Chociaż preferuję bardziej palce, gdyż pędzel zjada mi połowę produktu. Tuż po nałożeniu na twarz konsystencja staje się bardziej lepka. Niestety kolejną wadą tego produktu jest jego zapach. Z natury jestem osobą, która lubuje się w słodkich aromatach. Jednak w tym przypadku został on przesłodzony. Odczuwam tutaj mieszankę cukierków oraz wanilii. Przeszkadza mi to podczas aplikacji, jednak po dłuższym czasie nie jest już odczuwalny. Na pewno wielu osobom będzie to uporczywe tak jak mi. Myślę, że producent powinien tutaj ze wzgląd na swoich klientów wybrać bardziej delikatniejszą nutę zapachową. 




To wreszcie primer czy serum pielęgnacyjne ?

I to jest bardzo dobre pytanie. Pod względem serum pielęgnacyjnego sprawdzi on się dość przyzwoicie. Jednak efektu wow nie ma co oczekiwać. Osoby posiadające cerę suchą nie będą pod tym względem zadowolone w pełni. Nawilżenie jest odczuwalne, ale tuż po nałożeniu jedynie. Myślę, że cera sucha potrzebuje mocniejszego nawilżenia. Na pewno jako produkt do codziennej pielęgnacji nie nadaje się zupełnie. Nazwałabym go jako bazę pod makijaż. I tutaj właśnie sprawdza się znakomicie. Dzięki swojej lepkiej konsystencji po nałożeniu przedłuża trwałość podkładu oraz przylepia się do niego. Aplikacja podkładu jest również bardzo przyjemna. Stosowałam go podkładów takich jak Golden Rose HD Foundation, Flormar Foundation i była w zupełności zadowolona z przedłużenia trwałości. Mam w planach sprawdzi go także z innymi, ale jestem pewna, że poradzi sobie dobrze. Efekt rozświetlenia ? Jest zauważalny tuż po nałożeniu. Myślę, że jest to zasługa Miki, która znajduje się dość wysoko w składzie. Znana ona jest najczęściej ze swoich właściwości rozświetlających. Na mojej cerze wygląda to bardzo naturalnie, bez żadnej sztuczności. 


Czy jest to zamiennik Farsali / Czy Polecam ?


Niestety nie jestem w stanie tego określić, ponieważ nie miałam w rękach nigdy Farsali. Sądząc po innych opiniach i po tym co sama widzę stwierdzam, ze jest to podobny bardzo produkt do niego. Nie jest to ten sam produkt. Tak jak wspominałam wcześniej jest to primer dedykowany osobom, które chcą mieć tańszy produkt o działaniu podobnym do tego droższego. Funkcji pielęgnacyjnej niestety nie jest w stanie spełni, ale do cery tłustej, mieszanej oraz normalnej sprawdzi się świetnie. Polecam szczególnie osobom, które poszukują bazy pod makijaż, przedłużającej trwałość. Z tego na pewno będziecie zadowolone. Nie jestem pewna czy do niego powrócę przez wzgląd na zapach. Chociaż z funkcji bazy jestem zadowolona. Cena należy do bardzo przystępnych, ponieważ w Rossmannie kupimy go za 21,99. W przypadku Farsali, które kosztuje aż 219 zł ta różnica jest kolosalna. 


Polecam Przeczytać Także :




PREMIERA ! Makeup Revolution MAXINECZKA BEAUTY LEGACY  TRAVEL FRIENDLY MAKEUP PALETTE HIT ! SWATCHE LIMITOWANA + MAKIJAZ

6/29/2018

PREMIERA ! Makeup Revolution MAXINECZKA BEAUTY LEGACY TRAVEL FRIENDLY MAKEUP PALETTE HIT ! SWATCHE LIMITOWANA + MAKIJAZ



Już sam tytuł z pewnością Wam zdradził czym tak bardzo się ekscytowałam wczoraj.  Nie dość, że się ekscytowałam to byłam pod wielkim zaskoczeniem tym co Makeup Revolution stworzyło razem z bardzo znaną youtuberką, którą darzę bardzo wielką sympatią oraz zaufaniem względem strefy kosmetycznej. Tą osobą jest nikt inny jak Maxineczka. Chyba nie muszę tej Pani nikomu przedstawiać. Kobieta o przepięknej i wyjątkowej urodzie posiadająca bardzo dużą wiedzę w zakresie makijażu. Widzowie bardzo cenią sobie jej profesjonalizm oraz ogromne doświadczenie, którym wykazuje się podczas swoich filmów.. Maxineczka na swoim kanale udostępnia recenzje kosmetyków, udziela metod na przeróżne tematy urodowe, prowadzi tutoriale makijażowe i generalnie jest skarbnicą kosmetykowej wiedzy. Osobiście jest jedną z najczęściej oglądanych przeze mnie youtuberek. Dzięki temu profesjonalizmowi oraz skarbnicy wiedzy wraz ze współpraca z Marką Makeup Revolution powstała dzisiejsza sprawczyni wpisu - Limitowana Paleta Travel Friendly Makeup Palette, która rozkochała mnie w sobie od pierwszego rozpakowania jej ! .


Travel Friendly Makeup Palette By Maxineczka


Elegancja i szyk w jednym.. Paleta widać, że jest w dużym stopniu inspirowana paletami z wyższych półek cenowych. Maxineczka idealnie trafia w gust każdej z kobiet. Kartonowa, solidna kasetka z przepiękną szatą graficzną. Szata graficzna została utrzymana w motywie czerni oraz złota. Bardzo przypomina mi logo Maxineczki, które również jest zaprojektowane w tej kolorystyce. Braku wyczucia gustu nie mogę tutaj zarzucić z pewnością. Rzucają ty się oczywiście złote napisy, które dodają bogactwa tej palecie. Chyba o wnętrzu już nie muszę wspominać. Zostało ono także zachowane w kolorystyce złota. Wyposażona została dodatkowo w poręczne, duże lusterko umieszczone tuż na pokrywie palety. Zapewnia nam ono przyjemniejsze i bezproblemowe wykonanie makijażu. Tekturowe opakowanie sprawia, że paleta jest lekka i z pewnością będzie świetnym dodatkiem damskiej torebki oraz w podróży. 





Wielozadaniowa Paleta Do Makijażu ?


Maxineczka nie tylko z pasji ma zamiłowanie do makijażu. Wszyscy Ci, którzy ją śledzą na bieżąca wiedzą, że Joanna w miarę rozwoju swoje kanału na youtube wprowadziła także vblogi ze swoich podróży. Widać, że podróżowanie sprawia jej bardzo wiele radości i jest to jej kolejna pasja. Na kanale pojawiły się vblogi między innymi z takich miejsc jak Moskwa oraz Los Angeles. Dlatego właśnie myślę, że Maxineczka z myślą o kobietach, które często podróżują postanowiła stworzyć limitowaną paletkę na czas wakacji. Przede wszystkim jej odpowiedni rozmiar oraz solidność nam umożliwi zabranie jej do naszej walizki. Na pewno podczas podróży nie ulegnie ona uszkodzeniu. Zaglądając do wnętrza paleta tylko utwierdziłam się w przekonaniu iż jest to paleta podróżna..



Podstawowe Odcienie Do Wykonania Makijażu W Jednej Palecie...

Wnętrze kryje 12 cudownie, aksamitnych odcieni. Znalazło się tutaj 9 cieni do powiek stworzonych do bezproblemowego cieniowania, rozświetlenia oraz podkreślenia oczu. Z racji iż to jest paleta podróżna dodatkowo możemy w niej znaleźć 2 bronzery oraz 1 rozświetlacz idealne do konturowania twarzy. Broznery są zarówno w ciepłej oraz chłodnej tonacji, tak aby każda z nas wybrała odpowiedni dla siebie. Rozświetlacz w przepięknym jasno beżowym odcieniu z cudownie odbijającymi się w świetle drobinkami. Jeśli chodzi o cienie do powiek to są tu zarówno maty jak i cienie perłowe - 6 cieni o matowym wykończeniu oraz 3 cienie z drobinkami / perłowe. Cienie mają standardową wielkość, ale już w przypadku odcieni do konturowania ten rozmiar jest większy - oczywiście wiadomo, że bronzera częściej oraz więcej nakładamy na naszą twarz. Myślę, ze to taka podstawowa wielkość i powinna starczyć na dłuższy czas. Chociaż to zależy już od systematyczności używania jej. Jeśli chodzi o kolorystykę jest ona jak najbardziej w moim guście. Znajdziemy tutaj podstawowe cienie do makijażu smokey eyes ale też są odcienie z pazurem takie jak burgund oraz przepiękny głęboki fiolet, który pozwoli nam na dodanie szaleństwa w naszym makijażu. . Dokładnie wyselekcjonowana paleta odcieni pasuje do każdego typu urody, a cienie są na tyle uniwersalne, że możemy eksperymentować z naszym makijażem. 



Niesamowita Pigmentacja Bijąca Inne Droższe Palety...

 Totalne zaskoczenie, w ogóle nie spodziewałam się tak dobrej pigmentacji jak na paletę za 49,99 , nawet gdy została ona wykonana przez Maxineczkę. Cienie matowe są na tyle intensywne, że musnęłam je delikatnie palcem a tą intensywność było na nim widać. Podczas makijażu oka nie trzeba ich dodatkowo nakładać, aby były w w ogóle widoczne na powiece. Pewnie kojarzycie fakt z innych wpisów o mnie, że jestem z natury osobą, której powieka uwielbia chłonąć po jakimś czasie od nałożenia pigment. Tutaj po takim czasie nie zauważyłam tego nawet w przypadku najaśniejszego beżowego matowego odcienia. Czyżby była to paleta idealna dla mnie ? Jeśli chodzi o cienie perłowe/ z drobinkami również jestem w nich bardzo zadowolona, gdyż nie widzę potrzeby pomagania sobie przy nich glitterem od Nyxa, gdyż ta intensywność jest naprawdę zadowalająca. A jeśli pragniecie jeszcze większego błysku to z powodzeniem możecie go dodatkowo nałożyć. Kolorystyka cieni perłowych również mi się podoba szczególnie ten łososiowy, który bogato prezentuje się na oku oraz je rozświetla.




GAMA KOLORYSTYCZNA

CANVAS - JASNY BEŻ CIEŃ MATOWY
ASH - JASNY BRĄZ CIEŃ MATOWY
BRICK - JASNY BRĄZ Z CIEPŁYMI TONAMI CIEŃ MATOWY
PETAL - BURGUNDOWY CIEŃ MATOWY
SMOKE - CIEMNY BRĄZ CIEŃ MATOWY
NIGHT - CZERŃ CIEŃ MATOWY
CRYSTAL - JASNY ŁOSOŚ / CIEŃ Z DROBINKAMI / PERŁOWY
COPPER - STARE ZŁOTO / CIEŃ Z DROBINKAMI / PERŁOWY
ORCHID - CIEMNY FIOLET / CIEŃ Z DROBINKAMI / PERŁOWY

PURE GLOW - ROZŚWIETLACZ JASNY BEŻ Z DROBKAMI. 
LOVE'S HUE - BRONZER / RÓŻ CIEMNY BRĄZ W TONACJI CIEPŁEJ
THE GRAND TAN - BRONZER, JASNY BRĄZ W TONACJI CHŁODNEJ




Jak To Jest z Tym Blendowaniem ?

Aż wstyd mi się przyznać, ale jest to pierwsza paleta, z którą mam problem w aspekcie blendowania. Nie jest to spowodowane jakąś kiepską jakością, ale jej świetnym pigmentem oraz intensywnością. Początkowo myślałam, że to będzie taki pigment jak to bywa w przypadku palet Makeup Revolution, czyli taki nie za słaby ani zbyt mocny. Sięgnęłam po pędzel bardziej precyzyjny od Sigmy E30  nabrałam naprawdę dużo produktu i zaczęłam nakładać. Byłam tak zaskoczona, że musiałam tak się natrudzić aby to rozetrzeć, że następnym razem na pewno będę bardziej uważać. Oczywiście jeśli ktoś lubi bardziej intensywne makijaże to możemy nimi pięknie to budować. Cienie przede wszystkim po pewnym czasie nie wytrącają się z powieki, intensywność wciągu dalszym zostaje taka sama, aż do demakijażu. Cienie delikatnie się osypują, ale nie znam innych cieni o takiej pigmentacji, które by się nie osypywały. Uważam, że mocna pigmentacja wnosi osypywanie.



Must Have Każdej Kobiecej Toaletki !

Czuję, że to będzie prawdziwy hit, nawet większy  niż w przypadku palety Soph X, która rozeszła się podczas swojej premiery w bardzo szybkim tempie. Bardzo się cieszę, że mogłam jako pierwsza Wam o niej opowiedzieć, ponieważ wiele osób nie lubi robić zakupów w ciemno, chociaż w przypadku takiej kwoty i tak zakupy są opłacalne. Travel Friendly Makeup Palette to paleta przeznaczona w dużej mierze dla osób, które podróżują, ale także dla tych, którzy szukają palety z podstawowymi cieniami do wykonania makijażu takiego jak smokey eyes oraz cut crease. Jest to paleta idealna dla osób, które dopiero uczą się wykonywać makijaż. Bardzo ona im to ułatwi. Sama nie jestem mistrzem makijażu, ale z tą paletą moja nauka będzie o wiele przyjemniejsza oraz bezproblemowa. Wreszcie nie będę miała dylematu podczas pakowania się na dany wyjazd jaka paletę mam ze sobą wybrać, aby była jak najbardziej przydatna. Mam nadzieje, że ta paleta wejdzie na dłużej do sklepów niż na okres wakacyjny, ponieważ jest warta zakupu.  





Premiera Jest Już Za Nami !

Premiera Travel Frienldy Makeu Palette miała dokładnie miejsce dzś o godzinie 14:00. Postanowiłam tak się zabrać za ten wpis, abyście mogli zobaczyć jej pigmentację oraz swatche właśnie po tej godzinie. Premiera odbyła się na bardzo cenionym przeze sklepie - kosmetykizameryki. Jaką cenę za nią zapłacimy ? Tutaj pewnie wiele z Was będzie zaskoczona nią. Paleta kosztuje zaledwie 49,99 i z pewnością rozjedzie się w mgnieniu oka jak wszystkie produkty, które miały premiery od marki Makeup Revolution. Dodatkowo oczywiście doliczmy koszt dostawy, który także jest bardzo przystępny - odbiór w punkcie Poczty Polskiej to koszt 8 zł, a odbiór w paczkomacie inpost to zaledwie 10 zł. Moja rada ? Kupujcie ją póki jest jeszcze dostępna, ponieważ naprawdę potem będzie żałować, że nie udało się Wam jej kupić. Jeśli uda Wam się ją kupić koniecznie pochwalcie się tym w komentarzu !

Polecam także przeczytać : 



Jakie pierwsze wrażenie zrobiła na Was Paleta Travel Friendly Makeup Palette By Maxineczka ?



Copyright © 2017 Gabrysiowa Mama